Home Felietony Pora na doktora - PEŁNA RADOCHA
Pora na doktora - PEŁNA RADOCHA Drukuj
wtorek, 18 października 2011 20:19

Poprzedni numer naszego tygodnika zadziałał na mnie nieco przygnębiająco, bo nadziei na lepsze jutro - a szczególnie pojutrze - było tam bardzo niewiele, ale wytłumaczyć się możemy faktem, iż artykuły pisane były w gorącym okresie przedwyborczym i in-spirowane były troską o kraj i naród. Teraz już mamy z górki i na-reszcie pisać możemy wszystko, co nam serce i rozum dyktuje, bowiem właśnie z serca owego niejednemu spadł kamień, a mnie to chyba skała jakaś się osunęła. Żyjemy bowiem w kraju, w któ-rym przegrać wybory jest nie sposób, partie wszelakie odtrąbiły swój sukces w niedzielny wieczór i tak zadowolone są do teraz. PO – partia dotychczas rządząca cieszy się bardzo, że rządzić bę-dzie dalej, bowiem naród zaakceptował jej dotychczasowy spo-sób, styl i skład. Partia pokoju PiS (z angielskiego peace) też bar-dzo się cieszy, bo rządzić nie będzie - czasy idą kiepskie i naród poznawszy się niedługo na rządach platformianych uzna , że zara-dzić nieszczęściu może tylko partia pana Kaczyńskiego, która tyl-ko czeka kiedy to Warszawa zmieni się w Budapeszt i dlatego jej prezes dalej pozostanie prezesem, mimo iż w 2007 obiecywał, że jak przegra kolejne wybory, to się poda. Jeśli o mnie chodzi, to wolę, żeby mnie na Węgry nie flancować, wielokrotnie byłem u Madziarów i wolę Lengyerorszag. Cieszy mnie jednak fakt, że główna partia opozycyjna z wyniku wyborów jest zadowolona.

 

O Ruchu Palikota pisać sensu nie ma, bo wiadomo iż członkowie zadowoleni są i basta. Jeszcze rok temu co najmniej trzydziestu działaczy tej partii, którzy znaleźli się teraz w Sejmie, nie miało świadomości, że działaczami są i że niedługo będą brali kasę z Wiejskiej. Jestem pełen podziwu dla Palikota, jak on w kilka miesięcy znalazł tylu kandydatów na posłów. Musiał brać z łapanki. Mnie cieszy jednak fakt, że ktoś w kraju naszym jest bardzo zadowolony. Partia PSL z ponad stuletnią tradycją powinna mieć jakieś kompleksy widząc ową zbieraninę spod znaku Sztukmistrza z Lublina (tak prasa nazwała ich lidera), ale pawlakowcy wcale się faktem owym nie przejęli, też bardzo są szczęśliwi, bo jak powiedział sam pan Pawlak: „koalicjant wygrał” czyli niemal tak jak by wiktorię odnieśli ludowcy. Skoro oni wygrali, to już ci nie musieli i dalej będzie tak jak było.

Pomyślał by kto, że przynajmniej partia SLD jest zmartwiona, a tu nic takiego się nie widzi, z wyjątkiem może samego przewod-niczącego. Przede wszystkim radość, że nie 24 posłów tylko nieco więcej i miast koła poselskiego będzie klub SLD i nareszcie bę-dzie można zrobić kolejny zjazd, na którym wybierze się nowego przewodniczącego. Przyznać trzeba, że partia SLD i wszystkie jej poprzedniczki zjazdy organizować potrafiły i potrafią przepysz-nie.

Nie ma zatem przegranych, wszyscy zadowoleni. Myślę, że szczęśliwi są też ci, którzy do wyborów nie poszli i obejrzeli sobie w telewizji jak Agnieszka Radwańska zwycięża Niemkę o serbskim nazwisku. Radocha była ogromna, bo w pobitym polu pozostały wszystkie najlepsze z Karoliną Woźniacką też naszą, ale sprzedaną do Danii, na czele. Małym zgrzytem było ogłoszenie, że za zwycięstwo Agnieszka skasowała 775 tys. dolarów, co razem z wygranym turniejem w Tokio dało jej grubo ponad milion w 10 dni, ale pies drapał pieniądze, nasza przywaliła Niemce i o to chodzi i jak tu jechać na wybory skoro się już odkręciło. Bo tak naprawdę nic owa elekcja nie zmieniła. Po to jedynie by Palikota znowu oglądać w telewizji tyle zachodu? Kaziu polej po jednym.

Ludziom normalna polityka już się znudziła i w czasie ciszy wy-borczej zaczęli bawić się z władzą w ciuciubakę. W internecie ję-ły się pojawiać wiadomości typu: „POmidory będą w niedzielę po 39,50 – PiSklęta spadły na 28,30. Jak podasz Pesel, to dostaniesz zniżkę 9%. Mój kot pali już ponad 10”. Nie zauważyłem zakodo-wanego skrótu SLD – stąd może słabszy wynik.

Swoją drogą owa cisza wyborcza to anachronizm, w USA czegoś takiego nie ma i wolno promować kandydata aż do chwili wrzu-cenia głosu do urny. Gdyby u nas to było legalne, to frekwencja byłaby o niebo wyższa. Wszyscy chętnie by szli do lokali wybor-czych, bo tam dopiero odbywały by się igrzyska. Tu jakieś mor-dobicie, tam strip teasy, gdzie indziej występy artystyczne – jaja nie do wytrzymania. A dzisiaj nuda – najpierw kościół, a potem wybory.

Następne wybory dopiero za trzy lata, ale już za kilka miesięcy Euro 2012 – i znowu jaja, bo nawet jak przegramy, to i tak wy-gramy.

 

(c) Tadeusz Drozda

Zmieniony: wtorek, 18 października 2011 20:20