| PRAWO PAWLAKA |
|
| wtorek, 07 grudnia 2010 12:26 |
|
Nie było mnie w kraju kilkanaście dni i wróciłem na wybory, bom obywatel prawy z poglądami pośrodku. Zagłosowałem oczywiście i nuże oglądać telewizję na wszelkich publicystycznych kanałach albowiem stęskniłem się za polskimi gadającymi głowami ogromnie. W takiej Ameryce puszczą raz na dzień jakiegoś senatora albo deputowanego, on coś powie z sensem do tego stopnia, że bez trudu wiadomo o co mu chodzi. Prezydent przemawia tylko od wielkiego święta, a premiera to oni w ogóle nie mają. Nuda. U nas większość polityków siedzi od rana w telewizjach( a mamy ich sporo) i na okrągło mówią to samo. Pokazały się wstępne wyniki wyborów i ogromny entuzjazm zapanował wśród byłych kandydatów. Okazało się, że wszyscy wygrali wybory. To już drugi ostatnio taki przypadek. Wybory prezydenckie przecież obok urzędującego prezydenta wygrali przecież panowie Kaczyński i Napieralski, a Janusz Korwin-Mikke chodził dumny jak paw, bo on też wygrał. PiS również wygrało ostatnie wybory i gdyby nie „czarna groteska” oraz „perfidnie zaplanowana i przeprowadzona z pełną premetytacją akcja” w wyniku której ktoś powyrzucał panu prezesowi tuż przed wyborami wszystkie „ładne buzie”, to żadna inna partia nie pozostałaby na politycznej arenie, ale i tak prezes ogłosił „koniec ery PO”. Całe szczęście, że czujna jak zawsze prof. Staniszkis poprosiła tego kogoś, „by więcej nie wyrzucał”. Największym jednak wygranym okazało się PSL, co też ogłosił sam premier Pawlak rozdając wokół uśmiechy. Okazało się, że partia pana Pawlaka idzie do góry jak burza, bo uzykała znacznie lepszy wynik w porównaniu z poprzednimi wyborami. Rzeczywiscie jak porównamy wynik prezesa w wyborach prezydenckich z tym ostatnim, to poparcie wzrosło o niemal 2000 %. Takich sukcesów nie odnosi nawet PiS. SLD też wygrał te wybory, bo kilku kandydatów przeszło do drugiej tury. Najbardziej przegrana Platforma również nieśmiało ogłosiła, że wygrała podając najwyższy uzyskany niemal w całym kraju procent uzyskanych głosów. Okazuje się, że w Polsce działa od zawsze „prawo Pawlaka” (tego z filmu „Sami Swoi”), który powiedział wiekopomne słowa: „Po co nam szukać obcego wroga, jak obok jest swój” i zamieszkał obok swego odwiecznego wroga Kargula. My też w większości wybraliśmy „starego wroga”. Wybory wygrali przeważnie dotychczasowi prezydenci, burmistrzowie i wójtowie, bo lepsze pewne i stare niż nowe niewiadome. Niektórzy kandydaci nawet z zarzutami prokuratorskimi się obronili. Negatywna kampania się nigdzie nie sprawdziła choćby nie wiem jak prawdziwe były zarzuty. Wymiar sprawiedliwości nie ma u nas żadnej wiarygodności. Skoro od pana Szeremietiewa do doktora Garlickiego poprzez wszelkiego rodzaju „afery” wszyscy są uniewinniani, to znaczy, że sprawiedliwość ci u nas jest na pasku. Dobrym pomysłem na przyszłość jest przymusowa zmiana po dwóch kadencjach, ale póki co nie widać sił, które by pomysł ów poparły. Jeden z wójtów na Śląsku rządził 36 lat i teraz też go wybrali, bo nikt inny nie startował. Przed nami kolejne wybory za rok i wszystkie partie szykują się do pewnego zwycięstwa.
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. |