Home Felietony NASZA TRADYCJA
NASZA TRADYCJA Drukuj
poniedziałek, 20 września 2010 19:22

Nie ma chyba kraju w Europie, a pewnie i na świecie, który wagę taką przykłada do historii i przyznać trzeba, że ostatnimi laty nam się to coraz bardziej rozwija. W czasach zapomnianego już ustroju kazano nam myśleć o świetlanej przyszlości, toteż gdy nastała wolność rozkochaliśmy się w przeszłości, a przyszlość raczej nas nie obchodzi. Raz na cztery lata (czasami częściej) wyjdzie na mównicę nowowybrany premier i coś tam poobiecuje, bo taka jest tradycja. Ani wyborcy, ani on sam w owe plany nie wierzą – ot trzeba o czymś pogadać. Przyszłość jest niewiadomą i jako taka jest mało atrakcyjna, bo wiąże się z ryzykiem. Mówienie o przyszłości nazywa się u nas wróżeniem z fusów. Co by to było na przykład, gdyby miasta polskie miały plany zagospodarowania przestrzennego i już dzisiaj wiedzielibyśmy, co w naszym sąsiedztwie stanie za rok, za lat dziesięć a nawet później – nudno by było.

Znacznie ciekawiej jest kiedy się mówi o planach budowy ogródka zabaw dla dzieci, a tu ni stąd ni zowąd powstaje na tym miejscu kolejny supermarket. Ja z uporem maniaka zawsze wracam do golfa (taka dyscyplina olimpijska), na przykład miasto Warszawa nie ma w planach zagospodarowania miejsca budowę pola golfowego, w czym podobne jest do kilku stolic w Afryce i Azji.

Historia natomiast ogromnie nas podnieca, bo jest przewidywalna (kiedyś była zmieniana, ale to było dawno). Ostatnio nastała u nas moda na odtwarzanie faktow historycznych, żeby współczesna młodzież i dorośli także obejrzeli sobie „jak to kiedyś było”. W Będzinie na przykład tamtejszy szef urzędu stanu cywilnego wpadł na pomysł, by odtworzyć likwidację będzińskiego getta. Sam się przebrał za Niemca, 200 mieszkańców przebrało się za likwidowanych i likwidujących. Wszyscy ubrani w stroje z epoki, które prawdopodobnie mieli w domu, bo nikt w relacjach z wydarzenia nie mówił o kosztach. Getto zlikwidowali tak jak kiedyś, sukces był ogromny i teraz pan kierownik planuje odtworzenie w roku przyszłym wejścia wojsk radzieckich (może raczej sowieckich) do Będzina. Już nogami przebieram i chyba się na ową inscenizację wybiorę, bo nieźle mówię po rosyjsku. Nie wiem tylko, czy to będzie to pokazane jako wyzwolenie miasta, czy zamiana jednej okupacji na drugą.

Odtwarzamy historię jak Polska długa i szeroka. O godz. 4.45 na Westerplatte w tym roku pokazano jak rozpoczęła się druga wojna. Dokłanie poprzebierani uczestnicy pokazali jak było. Gazety nie pisały, jak spisali się widzowie, bo pora niezbyt odpowiednia na show. Mam nadzieję, że ktoś to nagrywał będzie to można kupić na dvd. Mieszkańcy Wielunia się oburzyli, bo pono wojnę rozpoczęło bombardowanie tego miasta. Może i tam każdego 1 września zorganizuje się mały nalot. Co roku odbywa się też bitwa pod Gruwaldem, którą rok w rok przy pomocy Litwinów wygrywamy, chociaż sami Litwini twierdzą, że Polaków wśród zwycięzców było niewielu, natomiast po stronie zakonu ogromne ilości. Niech sobie Litwini robią swój Grunwald, my mamy swój. Rok w rok też zwyciężamy sowietów ukazując współczesnym nasz „cud nad Wisłą”. Ostatnio podobno lało okropnie, ale i tak wyszliśmy zwycięsko.

Nie będę tu wymieniał wszystkich inscenizacji, bo i o wszystkich nie wiem, ale cieszy mnie, że zajmujemy się czymś pewnym, czyli tym co było, a niepewne czyli przyszłość zostawiamy innym. Jakby tak poszperać w historii, to by się znalazło wiele wydarzeń, które należałoby odtwarzać ku pokrzepieniu serc. W Wejherowie ruski czołg też stoi nie bez powodu i nie bez powodu został przeniesiony staraniem władz, co niemało kosztowało. Myślę, że kiedyś czołgów było więcej, pogrzebać w historii i raz do roku drogą nr 6 powinna przejechać żelazna kawalkada.

Dziwię się, że inne kraje nie nas naśladują , a przeciez mają też znakomite karty historii. Wyobraźmy sobie Amerykanów rozgrywających co rok swoją ostatnią wojnę i gromiących Anglików, sami Anglicy mają tyle bitew do odtworzenia, że już o Niemcach nie wspomnę. Pięknie wyglądałoby odgrywane co rok zajęcie Berlina przez aliantów. Rosjanie też by mogli z umiłowaniem pokazywać, jak to wygnali Polaków z Kremla.

Im to do głowy nie przyjdzie, ale niech nas tylko wpuszczą, to od razu im pokażemy, jak wyglądała bitwa pod Monte Cassino, jak to obroniliśmy Londyn, jak Czarnecki do Poznania po szwedzkim zaborze itd. Historia daje tyle możliwości, a tylko u nas czerpie się z tej skarbnicy.

Gdyby świat cały zajął się przeszłościa, byłoby bezpiecznie, miło i przyjemnie. Nie było by żadnych wojen i ataków terrorystycznych, bo historia pokazuje, że wszystko już było, więc po co się powtarzać. Wszelkie nieszczęścia na świecie czynią głupki, które nie znają historii.