Home Felietony ANKIETA
ANKIETA Drukuj
piątek, 30 lipca 2010 18:14

Szykuje się kraj do wyborów samorządowych i chociaż legalnie na razie agitować nie można, to już niektórzy badają grunt. Wiadomo na przykład kto będzie kandydował na prezydenta Warszawy z nadania SLD i PO. PiS póki co czyści swoją listę z ludzi przez których pan Jaroslaw przegrał wygrane na pewniaka wybory i o wyborach lokalnych nie myśli. Moim zdaniem, gdyby pani Kluzik-Rostkowska i pan Poncyliusz prowadzili kampanię marszałka Komorowskiego, to wygrałby nawet w stosunku 70 do 30 %, a gdyby panu Kaczyńskiemu pomagali Palikot z Nowakiem, to do drugiej tury wszedłby Napieralski. Jest to moje oczywiście zdanie, bo felietoniście można pisać wszystko, a czasami nawet mądrze.

Okazuje się też, że Wejherowo powoli do wyborów też się sposobi, bo choć to miasto sukcesu i tak naprawdę wybory są tu niepotrzebne w myśl zasady, że lepsze jest wrogiem dobrego, to przepisy ogólnopolskie tu też obowiązują. Przepisy owe życie nieco utrudniają, boć to Kaszuby, a nie jakiś typowy polski bajzel.

W Warszawie nikt się mieszkańców przed wyborami nie pyta, co myślą o działającej pani prezydent, bo pewnie szkoda byłoby pieniędzy na ankiety – zdanie mieszkańców jest ogólnie znane.

W Wejherowie, by potwierdzić zachwyt mieszkańców skierowany w kierunku obecnie panującej władzy, ktoś wysłał ankieterów na ulice. Najbardziej wiarygodne oczywiście są ankiety przeprowadzone przez żywego człowieka, który przepytuje innego homo sapiens. Takie wnioski mamy po ostatnich wyborach prezydenckich, tylko człowiek patrzący w oczy człowieka mówi prawdę. Przez telefon można kłamać, zmyślać i bajerować, ale jak Polak pyta Polaka, to ten skłamać się nie waży.

Mnie niestety żaden ankieter nie przepytywał w Wejherowie, bo morda moja jest ogólnie znana i każdy wie, że mieszkańcem Kaszub nie jestem, choć na Kaszuba wyglądam, ale mego kolegę (mieszkającego w Gdyni) dopadła ankieterka w centrum Wejherowa i poprosiła go o wypowiedź przede wszystkim na temat urzędującego prezydenta miasta w skali 1 do 5. On prezydenta nie znał, toteż nie chciał bruździć i dał piątkę.

Potem owa pani wyjęła kartkę i zaczęła notować. Następne pytanie dotyczyło udziału w wyborach. Kolega powiedział, że będzie głosował, choć miał świadomość, że jego głos w Gdyni nic nikomu tutaj nie da. Ciekawy był jednak, o co tu ludzi pytają, bo w Gdyni nikt tak się o zwykłego mieszkańca nie troszczy. Pani zapytała o działania pana starosty i ocenę jego pracy. Tu też dał piątkę i wreszcie padło pytanie, na kogo będzie głosował i tu miał do wyboru cztery nazwiska (w nawiasach była przynależność): Maciej Łukiwicz (PO), Kazimierz Miotk (PiS), Arkadiusz Szczygieł (niezależny) i Krzysztof Hildebrandt (Wolę Wejherowo). Kolega mój czujnie zapytał, jaki pan Krzysztof ma wobór, skoro woli Wejherowo. Ankieterka nie wiedziała, ale odpowiedziała, że przecież jest to urzędujący prezydent, więc nie ma wyjścia i woli Wejherowo.

Logika wskazuje, że będzie wolał dalej i to mi imponuje, bo w Warszawie nie ma partii Wolę Warszawę i lud ma do wyboru normalnie i nie wie, czy Olejniczak woli Warszawę czy Poznań. Jedno jest pewne: chce rządzić obojętnie czym.

Następnie ankieterka zapytała, czy nagabywany przez nią mój znajomy słyszał o „działaniach szkalujących prezydenta”. Domyślił się, że chodzi o prezydenta miasta, bo prezydenta kraju u nas bez przerwy szkalują. Powiedział zgodnie z prawdą, że nie słyszał, ale czujnie zapytał, czy spotkała w swoich ankietach już takiego, który szkalował. Pani się lekko zmieszała i powiedziała, że to jej tajemnica. Chyba jednak ktoś szkaluje – pomyślał sobie mój kolega.

Na końcu dostał pytanie, czy mu się Wejherowo podoba. Odpowiedział, że bardzo. Trudno mu się dziwić, bo on bywa tu tylko na polu golfowym, a to jak wiadomo jest znakomite. Domyślam się, że rządzący miastem robią taką ankietę, by mieć pewność przed wyborami. Żeby nie wyszło tak jak z Pawlakiem w ostatnich wyborach, który gdyby wiedział,że dostanie mniej niż 2%, to by nie startował. Zobaczymy, jaki wynik w ankiecie osiągnął pan prezydent Wejherowa. Skoro wystartuje to oznacza, że oczekuje ponad 50%. Takie ankiety to znakomity zwyczaj, szkoda że tylko kaszubski.

Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.