Home Felietony POPARCIE
POPARCIE Drukuj
wtorek, 25 maja 2010 17:39

W każdej kampanii wyborczej pojawia się grupa osób popierających kandydata i obnosząca się z tym poparciem publicznie. Kandydat sam w sobie zalety zwykle niewątpliwe ma, ale głupio w Polsce o sobie dobrze i dużo mówić. Wyobraźcie sobie faceta, który wychodzi na mównicę i mówi: „jestem bardzo mądry i rozsądny, moje wykształcenie to nie tylko szkoły, które skończyłem z wyróżnieniem, ale też wiedza nabyta potajemnie w konspiracji. Znam się na wszystkim, jestem zdrowy i wysportowany, fantastycznie gram w piłkę nożną i siatkówkę. Kocham swoją rodzinę i ona mnie uwielbia, jestem bardzo lubiany, kocham zwierzęta, a proboszcz mojej parafii wielokrotnie zasięgał mojej opinii w kluczowych sprawach naszej parafii, przechodnie się uśmiechają na mój widok, bo każdy rozsądny człowiek wie, że tylko ja nadaję się na to wielce zaszczytne stanowisko”. Po takim przemówieniu kandydat miałby u nas od razu przerąbane.

 

Polak sam o sobie nie może mówić dobrze, od tego jest grupa wspierająca zwana czasami komitetem (to słowo niektórym źle się kojarzy). Niestety nie każde poparcie jest odbierane pozytywnie przez elektorat. Gdyby ktoś chciał „pomóc” konkurencji, mógłby zebrać głosy poparcia takich sław ogólnopolskich jak „Słowik”, „Malizna”, „Kiełbasa” czy „Czarny”. Niestety z poparciem trzeba uważać. Ja sam nawet myślalem o poparciu jakiegoś kandydata, ale do końca nie wiem, jaki mam teraz elektorat negatywny, bo ten tylko dzisiaj się liczy, poza tym rozniosło się po kraju, że gram w golfa.

Natomiast są ludzie, którzy są przekonani, że mają w większości pozytywny odbiór wśród społeczeństwa i pchają się tuż za plecy kandydata często ponad niego wystając. Taki na przykład prof. Bartoszewski słusznej postury staruszek, gdzie by nie stanął przy panu Komorowskim, to i tak go będzie widać. A on nie dość, że jest widoczny, to jeszcze jest głośno mówiący. Coś tam publicznie chlapnął o potomstwie konkurenta i hodowli zwierząt futerkowych. Żart zmroził nieco słuchających, potem wystąpił inny staruszek, któremu również się zdawało, że ma tylko elektorat pozytywny i też było tak sobie. Najgorzej jest z satyrykami, bo taki nigdy nie wiadomo, kiedy mówi poważnie i jak satyryk Majewski zaproponował założenie „komitetu poparcia Bronka normalnego”, to już była konsternacja. To co nie widać od razu, że Bronek jest normalny? Trzeba do tego aż komitetu?

Pewnym nazwiskiem w komitecie poparcia jest Jan Pietrzak, bo ma on znakomity repertuar pod takie okazje w postaci pieśni „Żeby Polska”. Dlatego pan Janek od lat wspiera zawsze słuszne trendy polityczne. Inni artyści to już nie takie pewniaki. Halina Frąckowiak – cudowna miła pani porwała się wspierać pana Kaczyńskiego, co z pewnością jest bardzo szlachetne, ale tu już młodzież jęła szukać w jej repertuarze pieśni-hymnu w kampanii poparcia i znalazła. Jakiś młodzieniec z TOK FM puścił piosenkę „Mały elf” ogłaszając ją sztandarową (tekst w internecie). Z piosenkarzami o bogatym repertuarze zawsze jest jakieś ryzyko. Taki Krawczyk na przykład ma setki przebojów i zawsze się coś znajdzie (ot choćby piosenka „Mój przyjacielu). Wspomniany Jan Pietrzak śpiewał kiedyś piosenkę do tekstu Marka Grońskiego „Muszę przeżyć jeszcze paru skurwysynów” - piosenka napisana dawno i na szczęście nikt jej nie pamięta.

Rozmyślania na temat poparcia snułem sobie leżąc niedawno na plaży w Egipcie, aż tu podchodzi do mnie młody arab chcąc mi sprzedać wycieczkę na pustynię quadem i zaczyna mówić dość płynną polszczyzną, że nazywa się Adam Małysz, że jego brat to Mariusz Pudzianowski, siostra to Doda Elektroda, wujek Lech Wałęsa, drugi brat Zbogniew Boniek, a ciocia to Maryla Rodowicz.

Musiałem taki kawał świata przelecieć, żeby znaleźć idealny komitet poparcia. Nie ilość ale jakość. Do takiego komitetu jeszcze by trzeba znaleźć kandydata – a to już nie jest takie proste.

 

Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

 

 

Zmieniony: poniedziałek, 31 maja 2010 21:51