Home Felietony AFERA TAXI
AFERA TAXI Drukuj
środa, 07 kwietnia 2010 08:20

Nudno się robi w naszym jakże ciekawym kraju. Działają cztery komisje sejmowe, posłowie marudzą, bo też i do komisji trafiła już niestety druga liga sejmowa, albowiem giganty klasy Rokity, Ziobry, Nałecza czy Begier nie trafiają się codziennie. Należałoby wykombinować w tej sytuacji aferę samograj, taką że nawet poseł Suski będzie brylował. Ludziom należą się igrzyska. Wymyśliłem kolejną zatem kolejną aferę. Ma to być tak: Agenci CBA podpuszczają słabiej myślących posłów (takich jest ok. 80%), by w celu ratowania budżetu wprowadzili nowy podatek – tym razem od taksówek. Wiadomo, że taksówki rozliczają się od kilometra i biorą za to od 1,60 do 2,80 (Łódź). Posłowie proponują zatem, żeby doliczyć 1 zł. do każedo kilometra w formie dopłaty do budżetu. Każda taksówka średnio przejeżdża ok. 100 km dziennie, toteż dopłata będzie wynosiła 3000 miesięcznie płatne nie z budżetu taksówkarza tylko pasażera, a wiadomym jest, że taksówkami jeździ podejrzany element, który kasy ma jak lodu. W Polsce mamy na pewno ponad 50000 taksówek, co daje rocznie grubo ponad 10 miliardów złotych tak potrzebnych kolejom, stoczniom, kopalniom, szpitalom itd. i żeby bardziej skomplikować ustawę, w projekcie powinny być widełki np. od 0,80 do 1,5 złotego. O tym która z tych stawek będzie obowiązywała w danym mieście decydować będzie prezydent miasta. Posłowie oczywiście do owej idei się zapalą (to nie ich pieniądze, oni taksówkami nie jeżdżą, mają służbowe samochody) i zaczną ustawę procedować.

 

Następnie CBA wyznacza agenta przebranego za taksówkarza (nieduże koszty - „kogut” i byle jaki samochód, żadne porsche cayenne). Ten dzwoni do posła Palikota przerażony, udowadnia, że po takim podatku branża padnie. Palikot zdroworozsądkowo myśli i wybucha, co jest dla niego codziennością. Zaczyna działać w kierunku uwalenia owej ustawy. Stowarzyszenia taksówkarzy we wszystkich miastach starają dotrzeć do prezydentów na wszelkie sposoby z wiadomych względów.

 

Oczywiście wszystkie rozmowy Palikota z taksówkarzem oraz rozmowy prezydentów miast są nagrywane. Sejm w końcu wycofuje się z dopłat, mimo iż część posłów ostro działa na rzecz nowego podatku. Po odrzuceniu ustawy „Rzeczpospolita” drukuje stenogramy rozmów posła z taksówkarzem oraz rozmowy taksówkarzy z władzą lokalną. Następnego dnia w jakimś brukowcu ukazuje się artykuł: „Palikot ukradł z budżetu 10 mld złotych”. W Sejmie powstaje nowa komisja ds. wyjaśnienia afery taxi. Wszyscy prezydenci miast jako zamieszani w aferę wycofują się z wyborów, poseł zawiesza swoje członkostwo we wszystkim, do czego należy, a prokuratura wszczyna śledztwo w sprawie przecieku do prasy i mamy kolejne igrzyska.

 

Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.