SUKCESY Drukuj
wtorek, 06 kwietnia 2010 06:09

Tak już się złożyło, że od lat paru zawiesilem działalność satyryczną, bo nie ma już w naszym kraju z czego żartować, łajać i ganić też nie ma kogo. Dożylem czasów dla satyryka okropnych i jak mnie dziennikarz pyta, z czego się dzisiaj polacy śmieją, to od razu odpowiadam, że wcale się nie śmieją, tylko się uśmiechają.

Ja też się uśmiechnąłem, kiedy wyczytałem w tygodniku „Przegląd”, iż nagrodę im. Andrzeja Bączkowskiego dostała urzędująca pani wiceminister finansów Elżbieta Suchocka-Rogulska. Nagrodę ową pani minister dostała za to, że jest apolitycznym fachowcem i spełnia standardy służby publicznej. Cieszy mnie bardzo, że w naszym rządzie są tacy fachowcy (może tylko jeden) i skoro za wzorową pracę dostaje się nagrodę, to pewnie kapituła za rok też kogoś takiego znajdzie.

Ideałem byłoby, gdyby wyróżnienie owo przyznano premierowi, bo wtedy uznano by jakby z rozpędu, że cały rząd „spełnia standardy służby publicznej”.

Wyróżnianie urzędników jedynie jest trochę niesprawiedliwe w naszym aż do przesady demokratycznym kraju. Wyobraźmy sobie nagrodę coroczną dla policjanta, który „spełnia standardy służby publicznej”. Co za tym się kryje – wiadomo. Nagradzajmy urzędników gminnych i powiatowych, prezesów spółek skarbu państwa za zatrudnianie kogoś spoza rodziny i znajomych, redaktorów publicznej telewizji i radia za niezależność (tu chyba trochę przesadziłem). Oszalałbym z radości, gdyby ustanowiono nagrodę za najczyściej przeprowadzony przetarg, gdzie wygrał ten, co dał najwyższą cenę i już.

Ja prowadzę swój inny rankig, utalentowanych ludzi, którzy potrafili wpuścić nasz skarb państwa w największe maliny. Na razie prowadzi team pod kierownictwem nie wiem kogo, który podpisał umowę tyczącą prywatyzacji PZU. Taką umowę podpisywali z pewnością konkretni ludzie skoro holendrzy chcieli od nas 36,6 mld zł odszkodowania. To musial podpisać z pewnością ktoś z głową na karku i coś z tego mieć. Podobno potem myśmy się z nimi dogadali i wzięli trochę mniej. Co odtrąbiono jako ogromny sukces. Osoby, które podpisały ową umowę powinne być upublicznione i wyróżnione. Dla przykładu panów posłów od afery hazardowej znają wszyscy, a oni atakując głupią ustawę uratowali jedynie trochę wspólnych pieniędzy a sami nie wzięli ani grosza. Na drugim miejscu mojej listy są fachowcy, którzy podpisali z francuzami umowę na prywatyzację firmy komórkowej ERA. Tu francuzi chcą tylko 1,9 mld. Euro, ale też niemała sumka i ja chciałbym uścisnąć dłoń takim specom, ale nie wiem komu. J&S group chce 700 mln. , firma JTT Computers chce 38 mln., pan Roman Kluska też się sądzi i pewnie coś dostanie itd.

Są to tabuny bezimiennych urzędników, którzy w naszym imieniu z kimś się umawiają, a potem coś nie wychodzi i płacimy za to my wszyscy. Dobrze, że mamy z czego i to mnie szczególnie cieszy, ale jak ktoś za mnie zaciągnie dług, to chciałbym wiedzieć kto to taki. Ja chętnie zapłacę, bo żyję na „zielonej wyspie Europy”, wszystkie kraje kombinują, jak związać koniec z końcem, a my stale na plusie.

Jakim my musimy być bogatym krajem, skoro od lat ubywa i ubywa, a my ciągle mamy.

 

 

 


Najnowsze:
Najstarsze:

Zmieniony: wtorek, 06 kwietnia 2010 06:15