PARYTETY Drukuj
niedziela, 21 marca 2010 18:58

Polska jest z pewnością ciekawym krajem, bo też zdolni bardzo ludzie zamieszkują obszar między Bugiem a Odrą. Nie wyróżniamy się szczególną pracowitością, karnością i dyscypliną, czy też zbytnim umiłowaniem porządku i rozsądku, ale zalet z pewnością mamy bez liku, a do czynów wielkich zostaliśmy stworzeni.

Nie dziwię się, zatem, że co jakiś czas zaczynamy się interesować czymś, czym żaden normalny kraj europejski głowy by sobie nie zawracał. Spokojny obserwator, którego zrzucono by na spadochronie do nas, przeczytawszy tytuły prasy codziennej myślałby, że znalazł się w kraju mlekiem i miodem płynącym i tylko talentowi rządzących naród zawdzięcza, że z nudów obywatele nie padają jak muchy. Nie będę tu wymieniał przeróżnych niespotykanych pomysłów, których setki codziennie wykluwa się w znakomitych mózgach naszych liderów, bo to nie temat na felieton, ale na książkę i to w wielu tomach, a ja do pisania książek cierpliwości nie mam. Chcę zatem pisać o jednym pomyśle tylko i to w bardzo zawężonym zakresie. Wpadł ktoś na pomysł mianowicie, że tak naprawdę o głosach wyborców decydują kobiety, bo chłop dla świętego spokoju skreśli, co mu baba każe. Toteż partie chcąc się kobitom podlizać zaproponowały, żeby na listach wyborczych połowa kandydatów to były panie. Myślę, że nie będzie łatwo, bo kobiety myślą bardziej racjonalnie i pchać się na siłę w owo podejrzane towarzystwo nie zechcą, ale kto wie, może się uda i nawet jak zbraknie kilka procent, to się weźmie z łapanki, albo CBA przymusi kilka pań szantażem. Na kobietę łatwiej znaleźć haki, bo to stworzenie uczuciowe i nawet taka pani posłanka Sawicka uległa agentowi Tomaszowi, który rok cały wydawał państwowe pieniądze przekonując ją do swojej niewątpliwej urody. Spojrzałem teraz w lustro i sobie pomyślałem, ileż to szmalu trzeba by wydać, żeby przekonać kobietę do mnie. Chyba CBA takiej sumy nie ma.

Wróćmy do naszych baranów. Wybrany Sejm parytetowy zacznie podejmować pierwsze decyzje i wcale się nie zdziwię, jak od razu uchwali, że 50% polskiej armii powinny stanowić kobiety. Pan Kamiński przecież robił dla mężczyzn trzytygodniowe kursa na agenta CBA z olbrzymim sukcesem, toteż dwudniowe szkolenie wojskowe dla kobiet spokojnie wystarczy. Na sierżanta cztery dni, a pułkownik po dwóch tygodniach. Kraj nasz i tak wojen nie prowadzi, nikt na nas napadać nie chce, bo i po co. Przemysłu prawie nie ma, bogactwa naturalne tylko obciążają budżet, a naród strasznie niewdzięczny do napadania, bo jest najlepszy w świecie w dziedzinie PARTYZANTKA. Najechać i zająć Polskę to nie problem, ale potem to już agresor ma przerąbane. Dlatego 50% kobiet w naszym wojsku to świetny pomysł, bo nawet gdyby nam przyszło walczyć z jakimś wrogiem, to przecież nasze kobitki zwyciężą ot choćby wdziękiem osobistym. Ja bym się od razu poddał, gdyby mnie o to poprosiły trzy przeciętnej urody Polki. Wiedzieć też trzeba, że nasza przeciętna, to np. w USA jest top, a Niemczech ociera się o miss Germania.

Czekam zatem na parytety w wyborach sejmowych, bo chce tego i koalicja i opozycja oraz PSL, który jest i tu i tu. A potem już tylko krótka wojna i słodka przegrana. Będzie tylko jeden problem, jak tu się poddać własnej armii będąc Polakiem. Co by nie było zajmuję sobie miejsce w niewoli.

 

Zobacz więcej na: www.aktivlife.eu

 

 


Najnowsze:
Najstarsze:

Zmieniony: poniedziałek, 22 marca 2010 18:13