Home Felietony Nasza Armia i Świat
Nasza Armia i Świat Drukuj
sobota, 20 lutego 2010 13:45

Tak się nam szczęśliwie złożyło, że od wojny wrogów nam ciągle ubywa. Ja się urodziłem zaraz po wojnie i wiem, że ciągle nam wtedy ktoś zagrażał, ale był chyba nie za bardzo robotny, bo nie napadał. Tymi co mieli na nas napaść to byli kapitaliści i imperialiści, którzy zazdrościwszy nam dobrobytu zgotowanego przez socjalizm (niższa forma komunizmu) chcieli go nam odebrać. Widać tak byli zagłodzeni przez swój system, że nie mieli siły nas zaatakować, toteż obserwowali nasze szczęście poprzez swoich licznych szpiegów, których myśmy szczęsliwie od czasu do czasu wyłapywali. Mijały czasy i było coraz gorzej, albowiem liczba wszystkich antypolskich agresorów malała i dożyliśmy w końcu sytuacji, kiedy nikt na nas napaść nie chce, bo albo się boi, albo nie widzi celu i powodu agresji. Tu nie będę się wymądrzał, bo jestem przekonany, że prawdziwą jest pierwsza z opcji - strach. Myśmy naród bitny są (a nawet som). Po co komu się wadzić z państwem, które jeśli nawet nie zwycięża, to klęski na wiktorie przekuć umie i przekuwa.

 

Jam jest inżynier z wykształcenia, a my inżyniery to ludzie nieskomplikowane, bo wierzym tylko w liczydło czyli na obecny rozum w komputer. Skoro do nas nikt nic nie ma, bo i po co, to na cholerę nam jakakolwiek armia. Każdy napastnik wie, że nasza armia zawsze przegrywa , ale polska partyzantka jest najlepsza na świecie. Napadniesz, zajmiesz, a potem masz przerąbane. Logicznie dowiodłem, że armia jest nam tak potrzebna, jak skocznie narciarskie w Kenii lub Gabonie (ostatnio ulubiony kraj naszych polityków). Ale gdzież jest nasza DUMA NARODOWA? Naszą największą dumą jest armia, generałowie i nawet żołnierze. Dumą jest również sprzęt, który kupowany jest na zasadzie jak największych prowizji, bo każdy wie, że te armaty i czołgi za jakiś czas zardzewieją i albo armia sorzeda to na złom, albo jakiś litościwy złodziej to ukradnie i tamże sprzeda wiedząc, że sama armia nie ma środków na transport i mocy decyzyjnych, a złodziej to patriota i żal mu rdzewiejącego dobra narodowego. Zawsze lepszą jest stal z przetopionego czołgu niż z ruskiej rudy ( a najlepsza jest stal z czołgu RUDY).

 

Tak się na całym świecie składa, że armia musi mieć swoje proporcje i nie może być dwóch generałów na jednego żołnierza. Toteż proporcje buduje się od góry. Najpierw ilość generałów, potem półkowników i tak do dołu. Niestety problem jest na dole. Póki był pobór obowiązkowy, to się dobierało z przymuszonych, ale teraz ma być podobno normalnie i przyjmie się do roboty tylu żołnierzy, ile nasz (niestety bezpieczny) kraj potrzebuje. Szczęściem naszym największym bratem jest kraj, który prowadzi wojny na całym świecie (takie to już mamy szczęście do braci), toteż zdarzyć się może, że walcząc na całym globie o demokrację, dobrobyt, szczęście, pomyślność i jeszcze dwa dolary będzie potrzebował pomocy pewnej, solidnej i bezinteresownej i zadzwoni do nas, a my zawsze „za naszą i waszą” (przeważnie waszą).

 

Prezydent naszego bratniego kraju dostał pokojowego Nobla (tak jak nasz) i nawet się zdziwił, bo się nie spodziewał, ale to człowiek rozumny i jak mówi polski obiegowy dowcip chłop z jajami (oba ma), chce na ową nagrodę zasłużyć licząc, że mu pomożemy, toteż postanowił wprowadzić pokój tam gdzie trza medodą sprawdzoną. W Ameryce wprowadzili kiedyś pokój wybijając indian, w Australii wyrzynając aborygenów itd.

 

W kraju nam armia jest prawie niepotrzebna, ale świat czeka, bo „wojny nie będzie, ale będzie taka walka o pokój, że kamień na kamieniu się nie ostanie” (cytat z największego teoretyka wojny). Polacy to naród robotny i na wojsko nigdy pieniędzy nie zabraknie.

 

 

 

 

 

Zmieniony: sobota, 20 lutego 2010 13:48