Home Felietony
Felietony
2000.03.01 - HAKI Drukuj
środa, 01 marca 2000 14:30

Ileż to razy w amerykańskich filmach oglądaliśmy tamtejszych polityków przedstawianych w nienajlepszym świetle. A to prezydent kraju okazywał się erotomanem i mordercą, a to burmistrz miasta brał łapówy, że aż miło było popatrzeć. Policjanci handlowali narkotykami a senatorzy to jedna wielka zgnilizna. Ostatnio oglądałem film, w którym Clint Eastwood grał starego włamywacza, a Gene Hackman odgrywał prezydenta USA. Włamywacz włamał się do domu przyjaciela prezydenta, kiedy ten nabrał ochoty na igraszki erotyczne z gospodynią. Okazało się, że prezydent był sadystą tak okrutnym, że kobieta w samoobronie chciała go załatwić nożem i w tym momencie ochrona prezydenta zastrzeliła ową panią. Clint to wszystko widział i teraz cały film to polowanie na włamywacza, którego ochroniarze chcą po prostu ubić. Prawda wyłazi na wierzch i prezydent popełnia samobójstwo. Oglądałem ten film i oczy przecierałem ze zdumienia, jakież tam bagno być musi w tej amerykańskiej polityce, skoro im puszczają takie filmy. U nas po stwierdzeniu, ze jest bagno w jednostce specjalnej, pokazali film w telewizji, w którym żołnierze klną, żeby naród nie miał pretensji do ministra za to, że wyrzucił z roboty generała - szefa jednostki. Filmy amerykańskie cenię za to, że przedstawiają sytuacje prawdopodobne, co oznacza, że taki prezydent dla amerykanów to normalka i taki niesympatyczny aktor jakim jest Gene Hackman to najlepszy odtwórca ról prezydentów, którzy poprzez swoje służby mordują ludzi posiadających na nich haki.

 

Zmieniony: wtorek, 13 października 2009 14:32
Więcej…
 
<< Początek < Poprzednia 11 12 13 14 15 16 17 18 19 Następna > Ostatnie >>

JPAGE_CURRENT_OF_TOTAL