Home Felietony
Felietony
Pod koniec 2015 Drukuj
środa, 09 grudnia 2015 13:56

Chciałbym pod koniec 2015 roku uspokoić moich mam nadzieję licznych jeszcze fanów, że nie jest ze mną źle. Lekko niestety kuleję, ale cóż u nas nie kuleje. Ja podobno nogę wyleczę – tak twierdzi mój guru Zbyszek Nowak – co do reszty, boję się, że nie będzie łatwo. Ostatnio zagrałem w Sobieniach Królewskich rekordową rundę golfa, co jak na człowieka w moim wieku jest ogromnym sukcesem.

Rodzinnie sytuacja jest stabilna, nie przybyło mi wnuków (troje) ani zięciów. Jedna córka jeszcze stanu wolnego. Zawodowo też stabilizacja, nie udało mi się wrócić to telewizji publicznej, ale przygarnęła mnie SUPERSTACJA, gdzie co tydzień się mądrzę w programie „Drozda na weekend” . Dzięki internetowi można ten program oglądać w dowolnym terminie na stronach www.ipla.tv albo www.superstacja.tv. Oczywiście cały czas działa www.drozda.pl.

Mijający rok był rokiem wyborczym i pokazał gnuśność naszego społeczeństwa. Ludziom się po prostu nic nie chce, a przede wszystkim zdają się na innych w decyzjach o swoim losie. Na zwycięską partię w wyborach parlamentarnych głosowało ok. 20% narodu, a reszcie było wszystko jedno. Do wojen stajemy jak jeden mąż i zwykle te wojny przegrywamy, a do realnych wyborów nas nie ciągnie. Natomiast narzekać na władzę wybraną przez innych umiemy koncertowo.

W następnym roku nikt nam prawdopodobnie wybierać władzy nie będzie kazał, toteż będzie czas, by puknąć się w głowę.

Czego Wam wszystkim i sobie życzę

Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Zmieniony: środa, 09 grudnia 2015 13:59
 
100% Drukuj
piątek, 11 października 2013 06:59

100 %

I stał się cud. Po raz pierwszy od roku wiadomego frekwencja w wyborach lub
referendach wyniesie dokładnie 100%. Już dziś wiadomo, że tak będzie. Dzięki
talentom polityków wiodących partii niemożliwe stało się dziecinnie proste. Chodzi
oczywiście o referendum warszawskie, w którym partia opozycyjna zgodnie
z duchem wywalczonej przez naród demokracji nakazuje swym zwolennikom
iść i zagłosować ( wiadomo jak), natomiast partia rządząca w kraju i w mieście
stołecznym namawia, by nie iść i zostać w domu lub w jakimś innym przyjemnym
miejscu (sugeruje się grzyby). Niezależnie od tego ile osób pójdzie głosować,
to reszta nie pójdzie – suma zawsze wyniesie 100%. Zwolennicy panującej pani
prezydent nie dopuszczają myśli, że ktoś może pójść i zagłosować za. Byłoby to
największą klęską obecnych włodarzy miasta i państwa, gdyby referendum okazało się ważne, a wynik byłby korzystny dla pani Gronkiewicz Waltz.

Społeczeństwo zatem dyskutuje: iść czy nie iść. Niektórzy się obawiają, że powstaną dwie listy, tych co poszli i tych drugich. Kiedyś za starego ustroju robiono listy tych, którzy szli za kurtynkę skreślać. Obowiązująca linia partii dyktowała „głosowanie bez skreśleń” i teraz też jasnym się staje, że skoro idziesz, to jesteś „pisowiec”, siedzisz w domu – wiadomo „platformiak”. Współczuję przywódcom SLD, bo oni by chcieli znaleźć jakieś trzecie rozwiązanie, a tu się nie da. Zostali wyrzuceni poza wielką politykę.

Ludzie w jakiś sposób powiązani z władzą – ot choćby przez urząd skarbowy – boją się, że mogą trafić na listę przyśpieszonej kontroli jeśli pójdą głosować. Wyczytałem gdzieś, że pono gwałtownie rośnie ilość warszawiaków, bo są tacy spoza Warszawy, którzy koniecznie chcą głosować, nie słyszałem jednak, czy ktoś się wymeldował ze strachu przed odpowiedzialną decyzją.

W najbliższej przyszłości ma się odbyć podobne referendum w Słupsku i tu się sprawa ma zupełnie inaczej, bo obecnie rządzący prezydent jest z SLD, co
oczywiście zmienia realia i PO wraz z resztą do referendum namawiają, bo przecież nie po to walczyliśmy … itd.

Co robić w niedzielę?

Tadeusz Drozda

 
Pora na doktora - PEŁNA RADOCHA Drukuj
wtorek, 18 października 2011 20:19

Poprzedni numer naszego tygodnika zadziałał na mnie nieco przygnębiająco, bo nadziei na lepsze jutro - a szczególnie pojutrze - było tam bardzo niewiele, ale wytłumaczyć się możemy faktem, iż artykuły pisane były w gorącym okresie przedwyborczym i in-spirowane były troską o kraj i naród. Teraz już mamy z górki i na-reszcie pisać możemy wszystko, co nam serce i rozum dyktuje, bowiem właśnie z serca owego niejednemu spadł kamień, a mnie to chyba skała jakaś się osunęła. Żyjemy bowiem w kraju, w któ-rym przegrać wybory jest nie sposób, partie wszelakie odtrąbiły swój sukces w niedzielny wieczór i tak zadowolone są do teraz. PO – partia dotychczas rządząca cieszy się bardzo, że rządzić bę-dzie dalej, bowiem naród zaakceptował jej dotychczasowy spo-sób, styl i skład. Partia pokoju PiS (z angielskiego peace) też bar-dzo się cieszy, bo rządzić nie będzie - czasy idą kiepskie i naród poznawszy się niedługo na rządach platformianych uzna , że zara-dzić nieszczęściu może tylko partia pana Kaczyńskiego, która tyl-ko czeka kiedy to Warszawa zmieni się w Budapeszt i dlatego jej prezes dalej pozostanie prezesem, mimo iż w 2007 obiecywał, że jak przegra kolejne wybory, to się poda. Jeśli o mnie chodzi, to wolę, żeby mnie na Węgry nie flancować, wielokrotnie byłem u Madziarów i wolę Lengyerorszag. Cieszy mnie jednak fakt, że główna partia opozycyjna z wyniku wyborów jest zadowolona.

Zmieniony: wtorek, 18 października 2011 20:20
Więcej…
 
Pora na doktora - JAK JA TO LUBIĘ Drukuj
poniedziałek, 03 października 2011 19:44

Uwielbiam te kilkanaście dni raz na cztery lata. Siadam sobie w fotelu, puszczam telewizję i jest mi dobrze. Z ekranu cieknie sama słodycz, ludzie, którzy przez cztery lata nie zauważali mego istnienia, teraz starają się mnie przekonać, że myśleli o mnie stale a w najbliższych latach tylko ja i mnie podobni będą im sen z oczu spędzać. Opozycja nie mogła mi przez cztery lata pomóc, bo im rządzący nie pozwalali sami realizując wrogi społeczeństwu pro-gram, który polegał na braku programu. Koalicja też niewiele mogła zrobić, bo im opozycja robiła wbrew kładąc kłody pod nogi i sypiąc piach do świeżo naoliwionych trybów.

Zmieniony: poniedziałek, 03 października 2011 19:46
Więcej…
 
Pora na doktora - STRACH Drukuj
poniedziałek, 03 października 2011 19:41

Człowiek jest z natury optymistą, choć są oczywiście tacy, którzy widzą świat jedynie w czarnych barwach. Na całe szczęście jest ich mniejszość, ale niestety oni mają rację, bo przecież na cmentarzach nie leżą tylko pesymiści. Lubimy jednak patrzeć w przyszłość przez różowe okulary i temu służą wszelkiego rodzaju kampanie wyborcze przed wyborami. Milej jest słuchać, że będzie dobrze, a potem już tylko lepiej, niż martwić się o los swój, dzieci własnych i cudzych oraz takichże wnuków. Jeśli chodzi o mnie, to najchętniej bym tylko puszczał sobie w telewizji mecze wygrane przez naszych sportowców, amerykańskie filmy gangsterskie, gdzie dobro tryumfuje i komedie od czeskich po ruskie. Niestety życie to nie tylko TV i od czasu do czasu ktoś człeka postraszyć musi, by go z przyjemnego letargu wytrącić. W moim przypadku najskuteczniej robi to lekarz, który w pewnym momencie stwierdza, że przy takiej diecie (C2H5OH + golonka i żeberka) powinienem na GPS-ie sprawdzić najbliższą drogę na cmentarz. Wtedy natychmiast odrzucam napoje z zawartością oraz typową kuchnię polsko-niemiecko-czeską i po paru miesiącach przynoszę mu wyniki, on je ogląda i mówi: no.

Zmieniony: poniedziałek, 03 października 2011 19:46
Więcej…
 
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnie >>

JPAGE_CURRENT_OF_TOTAL