Home Dowcipy Urlop
Urlop Drukuj

Trzy przyjaciółki po powrocie z dwutygodniowych urlopów dzielą się wspomnieniami.

 


Pierwsza mówi:
- Pierwszego wieczora poznałam jednego urzędnika. Trzynaście dni robił podchody, no ale czternastego w końcu przespaliśmy się.
Druga:
- A ja poznałam pierwszego wieczora polityka. Przeleciał mnie tej samej nocy, a potem przez trzynaście dni chodził za mną i prosił, żebym nikomu nic nie mówiła.
Trzecia na to:
- W pierwszy wieczór na dyskotece zatańczyłam ze studentem, poszliśmy do mnie i kiedy czternastego dnia wyszedł z łóżka i otworzył okno, to tylko krzyknął - Ja cię! To tu jest morze!

 

 

Facet przed wycieczką do Rzymu postanowił jeszcze udać się do fryzjera.

Podczas strzyżenia wspomniał fryzjerowi o wycieczce, a ten na to:

- Rzym? Po co ktokolwiek chciałby tam jechać? Jest zatłoczony, brudny i pełno tam Włochów. Musisz być chyba szalony! No, a jak chcesz się tam dostać?

- Lecimy Lotem, trafiliśmy na wyjątkowo tanie bilety.

- Lotem?!! To straszne linie, ich samoloty są stare, stewardesy są brzydkie i niemiłe, a ich loty są zawsze opóźnione. Jedzenie paskudne. A gdzie nocujecie w Rzymie?

- W centrum miasta, w tamtejszym Marriocie.

- W tej ruinie? To najgorszy hotel w mieście. Pokoje są małe, obsługa hotelowa kiepska i się za wszystko przepłaca. A co tam zamierzacie robić?

- Mamy zamiar zwiedzić Watykan i zobaczyć Papieża.

- Taa, już akurat wam się uda. Ty i milion innych chce zobaczyć Papieża. Będziesz jak w mrowisku i nic nie zobaczysz. Chłopie, dużo szczęścia na tej wycieczce, będzie ci potrzebne.

Po około miesiącu facet idzie znów do fryzjera na "okresowe" strzyżenie, a ten pyta o wycieczkę.

- Była wspaniała. Przylecieliśmy na czas jednym z dreamlinerów Lotu, ale to jeszcze nic. Okazało się, że miejsca zostały podwójnie zabookowane, więc dali nam miejsca w pierwszej klasie. Jedzenie i wino były rewelacyjne, a stewardesa co nas obsługiwała miała może z 25 lat i nie odstępowała nas na krok, każde zamówienie realizowała w trymiga. A hotel - rewelacja. Dopiero co przed naszym przylotem zakończył się generalny remont i teraz to jest najlepszy hotel w mieście. Mało tego - tu też miejsca były podwójnie zabookowane i dali nam apartament prezydencki bez żadnych dopłat!

- Hmm ... no ale do Papieża to żeście nie dotarli, co?

- Mieliśmy trochę szczęścia. Jak zwiedzaliśmy Watykan, jeden z Gwardzistów podszedł do nas i wyjaśnił, że Papież lubi przy każdej audiencji spotkać kogoś z przybyłych osobiście i zapytał czy nie zechcielibyśmy być tymi osobami. Oczywiście się zgodziliśmy. Po pięciu minutach oczekiwania pojawił się Papież i uścisnął mi rękę. Uklęknąłem, a on powiedział parę słów.

- Naprawdę?!! A co powiedział?

Zapytał:

- Staaaaryyy.. kto cię tak beznadziejnie ostrzygł?