Home Co jest grane list od pana Arkadiusza
list od pana Arkadiusza Drukuj
wtorek, 23 lutego 2016 08:34

Panie Tadku,

Nazywam sie tak jak widnieje w mailu. Mieszkam w gminie Raszyn. Pisze ksiazki detektywistyczne. Mialem wiele zon, z ktorych dwie byly moje. Tyle o sobie.

Widzialem Pana ze 30 razy najmniej, juz od 1978. Bylem w kawiarni MDM w Warszawie naprawde z mamusia (spytal Pan podczas podpisywania plyty DVD po spotkaniu na Bielanach czy mnie w ogole tam wpuszczono) na kabarecie „Na Parę”, wtedy pojawil sie Bogdan Łazuka i Janusz Gajos. Uwazam, ze bylem swiadkiem historii polskiej kultury. Zakochalem sie wowczas w kabarecie - Pan i Jan Kaczmarek byiscie moimi idolami (jego zobaczylem rok pozniej w Sali Kongresowej z okazji jakiegos tam koncertu Ireny Santor, zreszta Pan tez tam byl i musze powiedziec, ze nawet monolog J. Federowicza nie zrobil na mnie takiego wrazenia jak Panski; Kaczmarek jest dla mnie mistrzem piosenki - wspominki; Pan monologu, ale nie chcialbym pisac takich tekstow o Panu). Dzieki tym wydarzeniom sam zaczalem uprawiac satyre, ale takiego talentu Bozia mi nie dala, niestety. Dwa razy bylismy nawet razem za kulisami. Poza tym ze sp. Wladkiem Komarem mielismy (ja i moj kolega z kabaretu) kilka wspolnych wystepow, wiec troche sie nasluchalem. Acha, jeszcze Rewinskiego uwazam za superlige.

Po co to pisze? Tak po ludzku. Podobal mi sie bielanski wystep (w ogole bylem zaskoczony, ze jeszcze sa takie imprezy), a moja znajoma, z ktora bylem przypomniala sobie co to znaczy satyra, a wlasciwie stand-up, bo to co Pan robi jest wlasciwie stand-up’em, mimo ze kabaretem. Mowil to Pan z przekasem, ale taka jest prawda. Pan robi stand-up od ponad 40 lat. A dzisiejszy stand-upe’rzy to… sam Pan wie najlepiej.

Tak wiec zycze zdrowia (tak na marginesie, trzyma sie Pan niezle - to chyba ten golf) i zeby ta noga przestala dokuczac. Egoistycznie zyczylbym sobie Pana widziec czesciej na estradzie niz na polach golfowych. Jaki pozytek ma czlowiek, ze Drozda wbija pileczke do dolka?

Pozdrawiam serdecznie,
AN