| Wywiad WAWER |
|
| sobota, 10 lipca 2010 22:01 |
|
- Skąd wziął się u Pana pomysł na uprawianie satyry? Czy jako młody chłopak przejawiał już Pan takowe zainteresowania? (z Pana biografii wiemy, że z wykształcenia jest Pan elektrykiem ze specjalizacją „wysokie napięcia”, co jest raczej ”nietypowym połączeniem”) JUŻ W SZKOLE PODSTAWOWEJ PISAŁEM WIERSZE SATYRYCZNE WZORUJĄC SIĘ NA MARIANIE ZAŁUCKIM, POTEM ZAŁOŻYŁEM SWÓJ PIERWSZY KABARET JESZCZE W SZKOLE ŚREDNIEJ O NAZWIE „PRATCHAWIEC”. - Czy czuje się Pan spełniony zawodowo? - W ZAWODZIE INŻYNIERA ELEKTRYKA PRAWIE NIE PRACOWAŁEM, ALE ZWAŻYWSZY, IŻ POLITECHNIKA UCZY LOGICZNEGO MYŚLENIA, TO SPELNIONY JESTEM
- Skąd czerpie Pan inspiracje do swoich skeczy, dowcipów, felietonów? ODPOWIEDŹ TRYWIALNA, Z ŻYCIA. - Przejdźmy może teraz do obecnej sytuacji na „polskim podwórku kabaretowym”. Jak ocenia Pan poziom programów satyrycznych, szczególnie kabaretów, których ostatnio w massmediach jest coraz więcej? GŁUPIO MI SI PRZYZNAĆ, ALE OGLĄDAM NIWIELE. TROCHĘ JEST TO NA JEDNO KOPYTO. KIEDYŚ KABARET „ELITA”, KTÓRY ZAŁOŻYŁEM Z JANEM KACZMARKIEM RÓŻNIŁ SIĘ BARDZO OD „SALONU NIEZALEŻNYCH”, A „TEY” BYŁ ZUPEŁNIE RÓŻNY OD „POD EGIDĄ”. - Drążąc dalej temat oceny naszego poczucia humoru, jak na przestrzeni Pana kariery zawodowej zmienił się stereotyp Polaka? Co przestało nas śmieszyć, a co obecnie wprawia nas w głęboki uśmiech? - TO JEST PYTANIE DLA SOCJOLOGA. JA NIE WIDZĘ WIELKIEJ RÓŻNICY. LUDZIE TERAZ SĄ BARDZIEJ ZAGANIANI, BO NOWY SYSTEM DAŁ IM MOŻLIWOŚĆ WIĘKSZEGO ZAROBKU, A GATUNKOWI HOMO SAPIENS NIGDY ZA DUŻO.
- Czy uważa Pan, że satyra polityczna po tragicznych, kwietniowych wydarzenia pod Smoleńskiem powinna być bardziej powściągliwa, „tępiąc swoje żądło”? - TA TRAGEDIA Z PEWNOŚCIĄ NIE MA SOBIE RÓWNYCH W HISTORII, ALE TEŻ NIE MA KRAJU, GDZIE WŁADZA JEST TAKA BEZTROSKA. WYSYLAY WOJSKA DO DALEKICH KRAJÓW, A GDYBY U NAS ZDARZYŁ SIĘ ATAK TERRORYSTYCZNY UZNALIBYŚMY TO ZA NIESPRAWIEDLIWE. TO TAK JAK W DOWCIPIE O FACECIE, KTÓRY IDZIE NA WOJNĘ I MÓWI ŻONIE: ZABIJĘ TRZECH CZTERECH I WRÓCĘ. A JAK CIEBIE ZABIJĄ – PYTA ŻONA. A MNIE ZA CO?
- Jak ocenia Pan poczucie humoru Polaków na tle innych narodów? - MYŚLĘ, ŻE NIE RÓŻNIMY SIĘ ZNACZNIE. MOŻE POLSKI DOWCIP JEST BARDZIEJ ALUZYJNY I NIE TAKI CHAMSKI.
- Jaki jest największy sukces zawodowy osoby, która piastowała urząd „Dyżurnego Satyryka Kraju”? - NA TEN SUKCES JESZCZE CZEKAM. DOTYCHCZAS UTRZYMYWANIE SIĘ PRZEZ TRZY LATA NA PIERWSZYM MIEJSCU POPULARNOŚCI W TV BYŁO DUŻYM OSIĄGNIĘCIEM. W POLSCE TO JEDNAK NIE ZNACZY WIELE, BO KIEDY W TELEWIZJI NASTAŁ PiS WYWALILI MNIE I NIKT NAWET NIE ZAPROTESTOWAŁ.
- Czy to prawda, że jeden z Pana kultowych programów satyrycznych realizowany był w Pana ogródku (w Radości)? - 350 PROGRAMÓW „DYŻURNEGO SATYRYKA KRAJU” KRĘCILIŚMY W MOIM DOMU I OKOLICACH, „WITAJ TO MY” BYŁO NAGRYWANE NA STACJI ORLENU W MIĘDZYLESIU.
- Jak spędza Pan wolne chwile? Czy oprócz satyry oddaje się Pan jakimś innym pasjom? - NAJCZĘŚCIEJ GRAM W GOLFA. NIESTETY WARSZAWA DZIĘKI ŚREDNIOWIECZNEMU ZARZĄDZANIU MIASTEM POLA GOLFOWEGO NIE MA, CO STAWIA NAS OBOK MIŃSKA I KIJOWA W CZOŁOWCE EUROPY.
- Co spowodowało, że zdecydował się Pan osiedlić w tym „zacisznym” miejscu w regionie tzw. „zielonych płuc Warszawy”? - PRZYPADEK, NAJPIERW ZAMIASZKALEM, POTEM POLUBIŁEM.
- Co jest najmocniejszym atutem Wawra? Dlaczego według Pana nasza dzielnica odznacza się stale rosnącą liczbą mieszkańców? - TU jeszcze W PRZECIWIEŃSTWIE DO INNYCH DZIELNIC JEST SPORO MIEJSCA, BOJĘ SIĘ, ŻE JAK SIĘ WŁADZE ROZPĘDZĄ, TO I U NAS BĘDZIE TŁOK. POZA TYM W PORÓWNANIU Z RESZTĄ WARSZAWY MAMY DOBRE POŁĄCZENIA KOMUNIKACYJNE I DROGOWE.
- Jak ocenia Pan poziom życia kulturalnego Wawra? Czy nie myślał Pan o stworzeniu lokalnej sceny satyrycznej, aby wypełniając pewnego rodzaju niszę na wawerskim rynku? Wydarzenia, takie jak występy znanych kabaretów w Miedzeszynie cieszyły się olbrzymią popularnością wśród lokalnej społeczności. - SKORO W TAKIM MIEJSCU JAK WARSZAWA NIE DA SIĘ UTRZYMAĆ CHOCIAŻ JEDNEGO KABARETU, TO TYM BARDZIEJ KABARET DZIELNICOWY NIE MA SENSU. MOŻNA WYSTĄPIĆ RAZ NA DWA LATA I TO JEST CHYBA SZCZYT MOŻLIWOŚCI. MOŻEMY PRZY POMOCY WASZEJ REDAKCJI ZORGANIZOWAĆ MÓJ JUBILEUSZOWY KONCERT 40-LECIA ROBOTY KABARETOWEJ, ZOBACZYMY, CZY KTOŚ PRZYJDZIE.
- Jesteśmy mieszkańcami Wawra od 20 lat. Mimo, iż zdarzyło nam się spotkać wiele osobistości z „małego ekranu”, na Pana nigdy się nie natrafiliśmy. Jak Pan to robi? Czy jest to czysty przypadek, czy raczej unika Pan popularności? Czy rozpoznawalność jest dla Pana problemem? - ZALEŻY GDZIE SIĘ PORUSZACIE, JA W KNAJPACH BYWAM RZADKO, RESTAURACJI GRUZIŃSKIEJ W RADOŚCI NIE MOGĄ OTWORZYĆ, BO TAK IM WŁADZA POMAGA. BYWAM NA BAZARKU, U PANI KRYSI I W RYBNYM KOŁO PRZYSTANKU. GAZETY PRENUMERUJĘ W KIOSKU PRZY PRZEJEŹDZIE. ONI MNIE ZNAJĄ I JA ICH ZNAM. NA SIŁĘ SIĘ NIE ZAPRZYJAŹNIAM. - Chcielibyśmy zapytać się o Pana perspektywy. Jak Pan widzi swoją przyszłość zawodową? Czy będzie to dalsza realizacja programów satyrycznych, czy też zamierza Pan oddać się swoim pasjom? - NIESTETY MÓJ ZAWÓD JEST UZALEŻNIONY OD WŁADZY, MAM NADZIEJĘ, ŻE CZASY PARANOI JUŻ MAMY ZA SOBĄ I W KOŃCU ZNOWU POZWOLĄ MI ROBIĆ PPROGRAMY NIEZALEŻNE OD POLITYKÓW I ICH PARTII.
- Na koniec temat, którym żyje teraz cały świat, piłkarskie Mistrzostwa Świata w RPA. Czy jest Pan aktywnym kibicem? Czy raczej zmagania piłkarskie nie interesują Pana? - MNIE BARDZIEJ INTERESUJE SIATKÓWKA I TENIS ORAZ OCZYWIŚCIE GOLF. NIE MOGŁEM SOBIE JEDNAK ODMÓWIĆ OGLĄDANIA MISTRZOSTW Z KOLEGAMI, BO TO NIE TYLKO PIŁKA, ALE TEŻ PRZYJEMNE SPOTKANIA TOWARZYSKIE. RADOŚĆ WYBRAŁEM PRZEDE WSZYSTKIM DLA TYCH SPOTKAŃ. GRILLOWANIE NA WERANDZIE, DEGUSTACJA WINA I NIE TYLKO W RADOŚCI PRZEŻYWANE SĄ PODWÓJNIE.
Serdecznie dziękuję za poświęcony nam czas.
Jacek & Marek Rozum
Najnowsze:
Najstarsze:
|