| List po występie z Wrocławia |
|
| wtorek, 16 marca 2010 07:32 |
|
Panie Tadeuszu, serdecznie dziękujemy za tę wczorajszą beczkę śmiechu, która całej naszej stroskanej i spracowanej paczce bardzo się przydała!,
Pan Lesień jest wrocławskim sąsiadem naszych przyjaciół (przez ścianę), ja natomiast byłam wczoraj Pana muzą (ja!!!) - podczas tego pięknego rosyjskiego romansu (tylko Rosjanie potrafią tak kochać!!), za który zresztą mi się od przyjacół nieźle oberwało!! (jak mogłam - Pana, tak do szaleństwa we mnie rozkochanego, tak okrutnie zranić zdradzając?!!). Na zrobienie zdjęcia nie miałam pozwolenia, jednak proszę mi wybaczyć - one idą wyłącznie do szuflady! A robię je po to, by za 40 lat (jesteśmy po 50tce), kiedy będą nam do fotela donosić albumy,żebyśmy zamiast o księdzu i o ostatnim namaszczeniu myśleli raczej o swoim barwnym, minionym życiu. Ciśnienie skoczy, pompa się ożywi, hormon szczęścia zwiększy w organiźmie swoje stężenie więc my znów będziemy mieli kolejny tydzień życia przed sobą. I tylko dlatego dokumentuję podobne nasze spotkania i imprezy. Zdjęcia są żadnej wartosci, ale swoje znaczenie mają. Bardzo lubiłam Pana Herbatkę. Lekka, łatwa i przyjemna, a przy tym mądra, elegancka i na bardzo wysokim poziomie. Jestem pod wrażeniem Pana osobowości, napisanych piosenek, Pana cudnego akcentu - niemieckiego, rosyjskiego, amerykańskiego, czeskiego i zapewne chińskiego i polskiego - od Podlasia po Kaszuby! Jest Pan rzeczywiście miłym i sympatycznym facetem, który nie gwiazdorzy, nie sili się na siłę, bo wszystko, co Pan zrobi - wypada strasznie naturalnie, bez zadęcia i bez łaski. W przyrodzie to się nazywa ... talent! Serdecznie gratuluję, podziwiam, i ściskam serdecznie! G. Mosakowska
Najnowsze:
Najstarsze:
|